12 sierpnia 2014

2.

Jak to jest, wykrzyczeć ukochanej osobie w twarz wszystko co ukrywało się przed nią przez długie miesiące? Jak to jest patrzeć jak spuszcza wzrok i widzieć w jej oczach cały ból, który zadało się jej tym wyznaniem? Jak to jest usłyszeć parę minut później, że po 4 latach związku potrzeba jej przerwy i odpoczynku i jak to jest wiedzieć, że to wszystko przez ciebie, przez to, co wyrzuciłaś z siebie w złości i ataku histerii? Nikt miał tego nie usłyszeć, nikt więcej, nikt poza ludźmi który wiedzieli. Bo ostatnią rzeczą która przychodzi człowiekowi do głowy w takiej sytuacji to zrzucanie swoich problemów na najbliższych. Zjebałam.

A z drugiej strony: 

Jak to jest, usłyszeć od bliskiej osoby, że była o krok od miejsca, w którym w życiu nie pomyślałabyś że się znajdzie? Jak to jest nie być jej w stanie pomóc i wyć z bezsilności i przerażenia? Jak to jest wiedzieć, że tylko dzięki magicznemu zrządzeniu losu - bo przecież nie przypadku - nadal możecie rozmawiać? Jak to jest kiedy dostajesz cios w tył czaszki w najmniej oczekiwanym momencie i jedyne na co cię stać przez kolejne dwie godziny to trzęsące się ręce i pusty wzrok wbity w sufit nad tobą? Zjebałam.

W ciągu jednej doby miałam okazję doświadczyć obydwu punktów widzenia. Ba, doby. W ciągu 12h. I nie chcę nigdy więcej w życiu przechodzić przez coś podobnego, jestem wytarta psychicznie i emocjonalnie jak dziesięcioletni ręcznik. Będę walczyć o niego, mam nadzieję że znajdę w sobie dość siły żeby to wszystko naprawić. Może on też zawalczy o mnie. Miłość nie znika. Będę walczyć o was, jakkolwiek źle by nie było, bo jesteście światełkiem na końcu mojego ciemnego tunelu. Będę walczyć o siebie, bo za dużo za mną żeby teraz upaść i się nie podnieść. Ale wy walczcie, żeby wystarczyło mi siły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz