- zjedz cos normalnego.
- nie.
- są placki ziemniaczane.
- nie, ziemniaki sa niezdrowe.
- sa naleśniki.
- jeszcze gorzej, zjem sobie sałatkę.
W ten oto sposób W. o 17 zjadła pierwszy "pełnowartościowy" posiłek tego dnia (z pominięciem jednej kromki chleba w szkole) - 5 listków roszponki, 1/3 pomidora, 6 oliwek i ćwierć papryki. I wiecie co, krew mnie zalała.
Nienawidzę waszej chorej, tumblrowej mody żerującej na słabszych i młodszych jednostkach. Waszego "nie masz dziury między nogami na pol metra - jestes grubym ścierwem". Tych durnowatych rozpisek, ze przy 1.65m wzrostu waga 40kg to cel, do ktorego należy dążyć i że skala BMI jest przekłamana i gówno mówi o człowieku. Waszych #goals #goals #goals. Nienawidzę, że zamiast racjonalnie tłumaczyć, podajecie w internecie na tacy stek bzdur - ze dziennie zapotrzebowanie organizmu to 1200 kcal, że kazdy tłuszcz jest zły, ze zdrowe są tylko warzywa. Prawie każda przeciętna piętnastolatka ma dostęp do internetu, a zgodnie z najnowszymi statystykami, co druga w tym wieku próbowała już się odchudzać. Co druga z tej połowy bedzie miała styczność z zaburzeniami odżywiania.
Chora kultura masowa i gloryfikacja dziecięcego ciała sprawia, że dziewczynki wkraczające w okres dorastania są przerażone zwiększeniem ilości tkanki tłuszczowej ma biodrach i brzuchu, rosnącymi piersiami, tym, że tracą swoją "chłopięcą" strukturę ciała, do ktorej przywykły przez kilkanaście lat. Z internetu krzyczą durnowate thinsipracje, wszystkie pro-ana motylki opowiadają o tym jak zajebiscie jest nie jeść. W sieciówce tryumfy święcą spódniczki w rozmiarze L, w ktory przeciętna kobieta w wieku 22 lat wcisnęłaby najwyzej jedno udo. Ale my wiemy i chodzimy do innych sklepów. A dzieciaki z gimnazjum biorą to za regularny "duży", a przeciez to obciach. Nagle odkrywają, że te 3cm w których uda jeszcze sie stykają to cos, co spedza im sen z powiek, obrzydlistwo ktore należy tuszować za wszelką cenę i ktorego trzeba pozbyć się przy najbliższej okazji. Z L do M, z M do S, a w ogole to widziałam ostatnio na wystawie cos w rozmiarze 32, swietnie byłoby w to wejść! Za. Wszelką. Cenę. Moj rozmiar = moje szczęście. Moja wartość. Ten "tłuszcz" z ud na pewno zejdzie, jesli przez miesiąc bede jadła samą sałatę. A jak juz zejdzie, znajdę inny cel. Na przykład ten grubszy kawałek mojego ramienia. Kolejny miesiąc na sałacie.
Nie zrozumcie mnie źle. Praca nad sobą jest świetna, popieram plany zdrowego odżywiania i metamorfoz. Z dużej nadwagi do wagi prawidłowej. Ze zbyt wysokiego % tkanki tłuszczowej, do prawidłowej masy mięśniowej. Super! Ale nienawidzę was za to, że z trzema kilogramami niedowagi moja młodsza siostra uważa, że przydałyby się jej kolejne trzy. Że całą swoją wiedzę oparła na internetowych legendach, dietach Kopenhaskich i innych baletnicach i nadal wydaje jej się, że to oczywiste i normalne. Nie doceniacie podatności nastolatków, tego jakie są zapatrzone w siebie, najmądrzejsze na świecie i jak cieżko wybić im z głowy cos, co raz sobie wpoją. Zapamiętajcie sobie raz i na zawsze, że prowadząc fenomenalne blogi z poradami z anusa wziętymi jestescie odpowiedzialni za X osób, które przez zle informacje mogą zniszczyć sobie życie. Ja zabiorę młodą na terapię, żeby znów mogła patrzeć w lustro bez płaczu, ale ile dzieciaków zostaje bez tej pomocy? Pod rozwagę. Bez pozdrowień.
Cóż. Sama mam młodszą siostrę, która spędza większego czasu w internetach, włócząc się po jakiś tumblarch i innych badziewnych stronach, gdzie propagowane są gołe, wklęsłe brzuszki, nóżki anorektyczek i inne cuda.
OdpowiedzUsuńI uważam, że to jest złe. Bo jak zauważyłaś, nie promuje to jakiegoś zdrowego trybu życia - nie zachęca tych dziewczynek do pracy nad sobą, swoją sylwetką. Zachęca je jedynie do głodówek, odmawiania sobie przyjemności, popadania w jakąś manię na punkcie swojej wagi. To nie jest dobre. Bardzo często stanowi to zalążek anoreksji. Pewnie ktoś mnie zje, jak to przeczyta, ale nie, to nie jest zdrowe. Zdrowe to są na przykład tenisistki, o, one to wyglądają super.
Kwestia druga - budowa ciała. Nie każdy jest zbudowany tak, aby móc mieć taką szparę pomiędzy nogami - coś o tym wiem. Budowa - to chyba kwestia wszystkiego - jestem o jakieś dziesięć kilo cięższa od mojej siostry, a ostatnio mierzyłyśmy w sklepie ten sam rozmiar spodni. Ona ma szparę między nogami, ja nie. A jednak obie mieścimy się w te same portki. Cud? Może.
Przykre jest to, że dziewczyny rezygnują z kobiecości, swoich atutów na rzecz jakiejś chorej mody. Przykre jest to, że te wszystkie sieciówki to lansują - gdzie się podziała prawdziwa, normalna rozmiarówka? A najbardziej przykre jest to, że tak wiele młodych, ładnych, szczupłych dziewczyn ulega otoczeniu i wyniszcza swój organizm, siebie.
Wybacz nieskładność tego komentarza, ale to temat rzeka i mogłabym tutaj dopisywać co chwilę jakieś nowe przemyślenia. Prawda jest taka, że się z Tobą zgadzam. Zachowajmy umiar, dążmy do bycia szczupłym, ale niech nasze bmi będzie w normie, odżywiajmy się zdrowo, dbajmy o swój organizm, siebie, swoje samopoczucie. Nie zwariujmy.
Pozdrawiam, zajadająca kaszkę z Biedronki,
zakurzona